Wtedy do kuchni wszedł on – Mariusz. Spojrzał na rybę wzrokiem, który mówił więcej niż tysiąc słów: „Cierpliwości, to nie będzie bolało”. Nie szukał tłuczka, nie rozglądał się za ciężkim narzędziem.
Pewnego mroźnego grudnia, gdy śnieg skrzypiał pod butami, sąsiedzi zebrali się w kuchni, by przygotować wieczerzę. Problem był jeden: tradycyjny karp, wielki niczym tarcza gladiatora, ani myślał o spokojnym odejściu. Machał ogonem, rozbryzgując wodę na ściany i przerażając biesiadników. reka_jak_mlotek
W małej wiosce pod Białą Rawską krążyła legenda o człowieku, którego dłoń nie była zwyczajnym ciałem i kością. Mówiono o nim „Dominator”. Choć na co dzień był spokojnym rolnikiem, wigilijny wieczór zawsze wystawiał jego legendę na próbę. Wtedy do kuchni wszedł on – Mariusz
If you need services beyond standard support, we've got your back!