Polski_ruchacz Direct

Nagle zobaczył ją. Piękna blondynka w czerwonym kostiumie szła brzegiem morza. Marek uznał, że to ta chwila. Postanowił zaimponować jej „amerykańskim stylem”. Podbiegł do niej, próbując wykonać efektowny ślizg na piasku, krzycząc:– Hej, mała! Nie szukasz kogoś, kto podgrzeje ci atmosferę bardziej niż ten Bałtyk?

Marek uważał się za króla nadmorskich deptaków. Zanim jeszcze wyjechał z Radomia do Władysławowa, spędził dwa tygodnie na siłowni i zainwestował w okulary przeciwsłoneczne, które miały w sobie więcej plastiku niż klocki LEGO, ale za to wyglądały „prestiżowo”. Jego plan na lato był prosty: zostać legendarnym „polskim ruchaczem”, o którym będą krążyć legendy od Jastrzębiej Góry po Hel. polski_ruchacz

Los chciał, że pod warstwą piasku znajdował się mokry glon. Noga Marka odjechała w bok, a on sam, zamiast w ramiona piękności, wpadł z impetem prosto w środek parawanu starszego małżeństwa z Sosnowca. Wylądował twarzą w misce z sałatką jarzynową, którą pani Halina właśnie wyjmowała z lodówki turystycznej. Nagle zobaczył ją

Pierwszego dnia na plaży Marek wkroczył do akcji. Rozłożył swój parawan w strategicznym miejscu – tuż przy przejściu, by każda spacerująca dziewczyna musiała go zauważyć. Prężył muskuły, udając, że czyta biografię Elona Muska (choć w rzeczywistości utknął na spisie treści), i czekał. Postanowił zaimponować jej „amerykańskim stylem”